Miejskie Centrum Kultury w Ciechocinku

ul. Żelazna 5, 87-720 Ciechocinek
tel. 54 234 18 94, email: ciechmck@wp.pl

Slider 4
Slider 5
Slider 2
sli
Slider 1
slider 9

Kalendarz wydarzeń

PLIKI DO POBRANIA

Fotoreportaże

Archiwum

Nasz Facebook

RODO

Administrator Danych Osobowych
Miejskie Centrum Kultury
w Ciechocinku
ul. Żelazna 5
ciechmck@wp.pl
tel: 54 234 18 94
Inspektor Ochrony Danych Osobowych
Sławomir Kisielewski
azis6@wp.pl

„Masakatsu Tagami. Uniwersum koloru”

Konstruując wiosną 2020 roku wystawę „Czarne Obrazy z Czasów Zarazy i na Czasy Zarazy” dostrzegłem u Joanny Strzeleckiej-Traczykowskiej obraz uderzający prostotą środków i kolosalną siłą przekazu. Moje głębsze zdziwienie wywołał fakt, ze autor tej kompozycji jest japońskim artystą; malarzem, grafikiem i rysownikiem. Zdziwienie rosło, gdy okazało się, że twórca ten nigdy nie był poza Japonią. Apogeum była informacja, że nie używa telefonu komórkowego, nie posiada komputera czyli i adresu mejlowego, telewizora. Jak to? To naprawdę współczesny Japończyk??? Czyta książki.

Postępuje konsekwentnie. Niektórzy artyści „tak mają”. Można wówczas pozazdrościć spokoju. Masakatsu Tagami jest człowiekiem skromnym i pełnym pokory, dla którego sensem życia są Sztuka i Rodzina, a może Rodzina i Sztuka.

 

Masakatsu Tagami urodził się w trakcie II wojny światowej, w 1944 roku w miejscowości Onoda, w pobliżu Yamaguchi na Honsiu. Ukończył Wydział Grafiki i Malarstwa Uniwersytetu w Tokio. Zadebiutował  w 1978 roku indywidualna wystawą w Tokio. Jest autorem kilkunastu tysięcy prac bardzo silnie zróżnicowanych formalnie i ideowo, które rzadko posiadają opisowe tytuły. Bo tytuły to tak naprawdę protezy zamykające interpretację dzieł. Malarstwo jest znacznie bardziej wielowarstwowe niż sugerowałyby to tytuły poszczególnych prac. Swoje propozycje przede wszystkim numeruje. A obrazy, jeśli posiadają siłę, to i tak staną się przedmiotem naszej refleksji. Jest pierwszym japońskim artystą prezentującym swoje malarstwo w Ciechocinku. Tagami jest artystą prawdziwie wybitnym, ale jeśli to kogoś nie przekonuje, to może przekona go fakt, że według cen aukcyjnych w Christie’s w Hongkongu to od przeszło 10 lat poziom ok. 60 tysięcy dolarów za duży obraz. Dzisiaj, co nie jest znowu aż tak częste w sztuce, zbiera plony, zbiera owoce swej konsekwentnej pracy.

W Polsce miał wystawy indywidualne, m.in. w Toruniu (1979) i słynnej Galerii EL w Elblągu (1989), prezentując na nich grafikę.

 

Poznając kolekcję Państwa Traczykowskich, pomyślałem, że może dobrze byłoby jej część pokazać w Salonie Sztuki MCK, na kilkunastu metrach ścian tej galerii. Joanna Strzelecka-Traczykowska wykształcona artystka i kuratorka zaproponowała bym to ja dokonał kuratorskiego wyboru prac. Zdecydowałem się na malarstwo Tagamiego, które wydaje się być bardzo europejskie, w odróżnieniu od rysunku i grafiki, które dominuje rodzime, japońskie obrazowanie.

Wystawę niejako otwiera kompozycja „No. 02111” z 1998 roku, którą prezentowałem w tej galerii na przełomie czerwca i lipca. Jej uniwersalizm decyduje o wieloobrazowości, o rozpiętości od interpretacji pejzażu doprowadzonego do znaku, po erotykę. Tak właśnie, dzieło to jest zarówno pejzażem, przestrzenią kosmiczną co bezperwersyjnym erotykiem, ale przede wszystkim jest głęboką refleksją o człowieku. Refleksją humanitarną. Refleksją ograniczoną swego rodzaju ramką, mówiącą i o tym, że w naszym świecie może jednak nie wszystko wolno, że może powinny jednak istnieć pewne ramy, że powinny istnieć zasady. Zestawiłem ten obraz z „Autoportretem” japońskiego artysty, także syntetycznym, choć nieco bardziej rozbudowanym. Oba obrazy zdominowane są o centralne owale, ale zdumiewająco, ten drugi owal jest … nałożoną na usta i nos maseczką z czasów obecnej pandemii. Świadczy o tym sznureczek zawiązany za uchem. To naturalne, że czas dopisuje sztuce nowe, często aktualne treści. Często treści mniej lub bardziej dalekie od autorskich zamierzeń. Na tym miedzy innymi polega siła sztuki. Maseczka, którą nałożył na siebie Tagami, ma otwór, symboliczną przestrzeń tego, że artysta mówi, że wypowiada się o współczesności, że nikt mu ust nie zamknie. Bo jest człowiekiem wolnym. Zatroskanym o kondycję świata, ale o sobie decydującym, wyłącznie samemu, na swoich zasadach. Motyw maski w jego obrazach jest filtrem nałożonym na samotność artysty a może i człowieka. Samotność artysty to długa i kręta droga zmagania się ze swoją sztuką w prywatnej pracowni. Tam jest się wyłącznie ze swoją sztuką. Masakatsu Tagami poza sztukami plastycznymi studiował też filozofię (Uniwersytet Yamaguchi 1967-73). I to jest bardzo istotna informacja w aspekcie odczytywania jego plastycznych propozycji.

Tagami wydaje się być prowadzony instynktem twórczym; rzeczywiście może pracować „jak szalony”. Wydaje się wychodzić z postimpresjonistycznego koloryzmu. Po wczesnych obrazach, rozbuchanych wręcz siłą koloru, artysta coraz bardziej syntetyzuje swoje malarstwo, zarówno w aspekcie formy jak i koloru. Patrząc na tamte propozycje przychodzić mogą nam nasi polscy koloryści z Potworowskim na czele, później europejska Nowa Figuracja, Francis Bacon, pop art z Warholem, i tak dalej, aż po transawangardę. Gdy pomyślimy o Japończyku bardzo europejskim w swoich realizacjach malarskich, to słusznym wydaje się dopowiedzieć, że artyści w różnych miejscach świata rozwiązują bardzo zbliżone problemy. To jak z piosenkami, które najczęściej są o miłości, a te najlepsze z nich różnią się jedynie formą,

W latach 90. jego malarstwo wydaje się dominować postawa budowania kolekcji własnych konieczności, tak dobrze znana w tej galerii choćby z malarstwa Andrzeja Klimczaka-Dobrzanieckiego. Proste przedmioty naszej codzienności połączone w systemy, gloryfikujące dom i rodzinę. Proste obrazy o skomplikowanej miłości.

Jest więc tutaj piękny kolor o znacznej sile oddziaływania ale o wszystkim decyduje kreska, mniej lub bardziej ukryte kontury form.

 

Wierny samemu sobie, Tagami, nie posiadający lęku przed nowością w sztuce, przed formą nowego jej zapisu, nie należy jednak do wojowników sztuki, to nie jest natura wojownicza, to głównie siła spokoju i refleksji trzech ćwiartek życia. Ciągłość uprawiania sztuki jest jego kształtem życia. Należący do artystów znajdujących oparcie w wartościach trwałych, dla których tradycja, zachowanie granic, autorytety i piękno nie są pustymi pojęciami, należy do tych, którzy poszukują, w tym zmieniającym się i pędzącym świecie, nie tyle formy co przede wszystkim sensu.

 

                                                                                                                                         kurator wystawy

                                                                                                     prof. dr hab. Paweł Lewandowski-Palle

wróć